Trzy ofiary napadu rabunkowego w Wyszkowie, dożywocie dla sprawcy

W dniu 4 czerwca 2019r., godz. 9.00, s. IV Sąd Apelacyjny zajmie się sprawą mężczyzny oskarżonego o zabójstwo i dwukrotne usiłowanie zabójstwa w związku z rozbojem (sygn. akt II KAa 72/19). Do zdarzenia będącego przedmiotem postępowania doszło w październiku 2017r. w Wyszkowie.

Z ustaleń Sądu Okręgowego w Łomży wynika, że 34-letni w chwili czynu oskarżony już jako nieletni wszedł w konflikt z prawem, przebywał w zakładzie poprawczym. Po jego opuszczeniu nie zmienił swojego zachowania, nadużywał alkoholu, zażywał narkotyki i nadal wchodził w konflikt z prawem. Był wielokrotnie karany i przez wiele lat przebywał w zakładzie karnym. Po raz ostatni jednostkę penitencjarną opuścił w grudniu 2016r. i zamieszkał w Wyszkowie. Na tej samej ulicy mieszkali pokrzywdzeni, tj. małżeństwo Teresa i Andrzej T. oraz Marzena M., oskarżony mówił im „dzień dobry”.

W dniu zdarzenia oskarżony od rana pił alkohol w swoim mieszkaniu, początkowo sam, potem ze znajomym. Obaj wprawili się w stan znacznej nietrzeźwości. Oskarżony przed godziną 12.00 postanowił pójść do mieszkania Teresy i Andrzeja T. Wziął ze sobą nóż sprężynowy o długości ostrza około 10 centymetrów. W tym czasie w mieszkaniu oprócz małżeństwa T. przebywała też ich sąsiadka Marzena M. Oskarżony zapukał do drzwi wejściowych, otworzył mu Andrzej T. Oskarżony po wejściu do mieszkania, będąc w korytarzu wyjął z kieszeni nóż, którym uderzył pokrzywdzonego w szyję, ostrze weszło w ciało na głębokość 7 centymetrów i przecięło żyłę szyjną wewnętrzną. Mężczyzna zaczął obficie krwawić, cofnął się do pokoju. Za nim wszedł oskarżony i zażądał pieniędzy, grożąc że pozabija wszystkich obecnych. Teresa T. cały czas krzyczała, prosiła napastnika aby pozwolił na udzielenie pomocy mężowi. Z kolei ranny mężczyzna prosił, aby nie robił on krzywdy kobietom. Oskarżony nie zezwalał na jakikolwiek ruch kobiet i cały czas żądał wydania pieniędzy. Mówił, że jeśli nie otrzyma pieniędzy wszystkich zabije. Pokrzywdzeni dali mu banknoty, jakie mieli przy sobie. W tym czasie Andrzej T. robił się coraz słabszy. Wówczas Marzena M. powiedziała do oskarżonego, że pójdzie do domu i przyniesie pieniądze. Wówczas oskarżony w wulgarnych słowach zabronił jej wyjść i nożem uderzył ją w prawy policzek. Ranił też nożem Marzenę M. w lewą część ciała w okolice przyśrodkowego sutka. Pokrzywdzeni zaproponowali napastnikowi, aby zabrał ich telefony. Oskarżony ranił jeszcze Teresę T. nożem w prawą część twarzy na granicy brody i szyi. Ostrze noża spowodowało ranę o długości 1,5 centymetra. W tym czasie Andrzej T. leżał na podłodze i tracił przytomność. W czasie, gdy mężczyzna oglądał telefony, Marzena M. próbowała uciec. Oskarżony pobiegł za nią i uderzył nożem w prawą część pleców nad łopatką. Pokrzywdzona otworzyła drzwi i upadła w progu. Zaczęła wzywać pomocy. Oskarżony wówczas wybiegł na zewnątrz i wrócił do swego mieszkania.

W tym czasie na podwórko wyszli sąsiedzi, którzy powiadomili służby ratunkowe. Jako pierwsi na miejsce zdarzenia przyjechali funkcjonariusze policji, którzy udzielili pomocy rannemu mężczyźnie. Gdy na miejsce zdarzenia przyjechał zespół ratownictwa medycznego pokrzywdzony był w stanie ciężkim, był niewydolny krążeniowo – oddechowo, nie było z nim kontaktu. Wszyscy poszkodowani zostali odwiezieni do szpitala w Wyszkowie, gdzie Andrzej T. wkrótce zmarł. Bezpośrednią przyczyną zgonu było wykrwawienie się z uszkodzonej żyły szyjnej wewnętrznej. W wyniku napaści oskarżonego Marzena M. doznała rany ciętej prawego policzka, rany ciętej w obrębie prawego fałdu pachowego tylnego, rany ciętej w zakresie kwadratu przyśrodkowego lewego sutka. W toku dalszych badań ujawniono, że na skutek uderzenia w prawy policzek nastąpiło uszkodzenie gałęzi nerwu twarzowego, co spowodowało z kolei niedomykalność oka prawego. Wystąpiło ryzyko nieodwracalnego uszkodzenia narządu wzroku. W tym zakresie pokrzywdzonej nadal udzielana jest konsultacja lekarska, konieczne jest dalsze leczenie. Z kolei Teresa T. doznała rany ciętej w prawej okolicy podżuchwowej.

Oskarżony zaprzeczył, ażeby chciał zabić Andrzeja T. oraz że ranił obie kobiety i zabrał pieniądze. Twierdził on m.in., że poszedł do pokrzywdzonego oddać pieniądze za wcześniej kupiony alkohol i wówczas został przez niego zaatakowany. Jego wyjaśnieniom sąd nie dał wiary uznając, że są linią obrony zmierzającą do zminimalizowania odpowiedzialności karnej. Na podstawie zgromadzonych dowodów sąd przyjął, że motywem działania oskarżonego było dokonanie rozboju, zaś popełnienie zabójstwa, a więc eliminacja osób, które swoim zachowanie uniemożliwiłyby jego dokonanie, było środkiem do osiągnięcia tego celu. W konsekwencji uznał oskarżonego winnym zabójstwa oraz dwukrotnego usiłowania zabójstwa z zamiarem bezpośrednim. Za pierwszy z tych czynów wymierzył oskarżonemu karę dożywotniego pozbawienia wolności, zaś za dwa pozostałe kary

14 lat i 15 lat pozbawienia wolności.

Sąd wymierzając kary za poszczególne czyny wziął pod uwagę znaczną społeczną szkodliwość przypisanych oskarżonemu czynów. Oskarżony swoim działaniem spowodował nieodwracalne skutki w postaci śmierci człowieka. Godził w dobro najważniejsze – życie. Działał z niskich pobudek. Już od samego początku oskarżony zamierzał pozbawić życia Andrzeja T. Pomimo dramatyzmu jaki rozegrał się w tamtym czasie i miejscu nie poprzestał na tym. Dążąc do wcześniej wyznaczonego celu, a więc zabrania pieniędzy, zamierzał pozbawić życia dwie następne osoby.  Oskarżony to młody i silny mężczyzna. Atakując w sposób gwałtowny i niezwykle brutalny dał sobie radę z dużo słabszymi i starszymi osobami. Tym bardziej, że posługiwał się niebezpiecznym przedmiotem w postaci noża. Oskarżony wchodząc do mieszkania w celach rabunkowych naruszył bezpieczeństwo i spokój osób tam przebywających. Okazał znieczulicę, gdy kobiety prosiły go, ażeby zezwolił im na udzielenie pomocy konającemu Andrzejowi T.

Na wymiar kary wpływ miało także dotychczasowe zachowanie się oskarżonego, który w konflikt z prawem wchodził od najmłodszy lat i wielokrotnie. Nadużywał alkoholu, zażywał narkotyki, co doprowadziło do zaburzeń sfery emocjonalno – dążeniowej i utrudniło przystosowanie społeczne. Pomimo że u oskarżonego stwierdzono cechy nieprawidłowej dyssocjalnej osobowości, to jest on w stanie prawidłowo orientować się w otaczającej go rzeczywistości, zna i rozumie obowiązujące normy i zasady współżycia społecznego, jest w stanie planować i przewidywać konsekwencje swoich zachowań, jest w stanie kontrolować zewnętrzne przejawy emocji. Tylko pewnym usprawiedliwieniem jest to, że oskarżony w czasie swojego życia pozbawiony był właściwych oddziaływań wychowawczych. Rodzice jego rozwiedli się, gdy był małym dzieckiem. Przez kilka lat przebywał w Domu Dziecka. Jego ojciec był karany za zabójstwo. Oboje rodzice nadużywali alkoholu, nie interesowali się losem syna. Tym niemniej oskarżony jest osobą świadomą. Wie co jest dobre, a co złe. Zdaniem sądu wymierzone oskarżonemu kary pozbawienia wolności są adekwatne do wagi popełnionych czynów. Kara winna spełnić swoje cele zarówno w zakresie prewencyjnym i wychowawczym, jak również w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa. Zapobiegawczy sens wymierzonej kary pozbawienia wolności ma bowiem na celu odstraszenie od ponownego wejścia na drogę przestępstwa, natomiast jej cel wychowawczy realizuje się poprzez kształtowanie postawy oskarżonego zarówno wobec własnego czynu, jak i przestępstwa w ogóle. Kara w takiej postaci nie tylko uzmysłowi oskarżonemu konieczność ponoszenia odpowiedzialności za swoje zachowanie, ale nadto da wyraz negatywnej ocenie tego typu zachowań. Jednocześnie kara orzeczona wobec oskarżonego czyni zadość społecznemu poczuciu sprawiedliwości, a także spełnia swe zadania w zakresie prewencji generalnej, polegającej na kształtowaniu w społeczeństwie postawy poszanowania prawa.  Jest więc karą  sprawiedliwą.  

Jako łączną sąd wymierzył karę dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd podkreślił, że prognoza kryminologiczna wobec oskarżonego jest bardzo pesymistyczna. Oskarżony nie zna innych możliwości funkcjonowania w społeczeństwie niż popełnianie przestępstw. Świadczy o tym ich liczba. Oskarżonemu nie wpojono wartości pozytywnych. O postępującej demoralizacji świadczą kolejne przestępstwa. Tym samym względy wychowawcze nie mogły stanowić wystarczającej podstawy do wymierzenia niższej kary w świetle całokształtu okoliczności czynu, jak i drogi życiowej oskarżonego.

            Sąd uwzględnił wnioski pokrzywdzonych i zasądził na ich rzecz nawiązki w kwocie odpowiednio 80 000 złotych i 25 000 złotych. Orzeczenie względem oskarżonego nawiązki służy kompensacie szkód i krzywd mających swe źródło w przestępstwie. Zasądzona kwota w części zrekompensuje szkodę i krzywdę jakie poniosły pokrzywdzone. Przez kilka dni pokrzywdzone przebywały w szpitalu. Marzena M. doznała poważnych obrażeń ciała. Niewątpliwie też w wyniku inkryminowanego zdarzenia obie pokrzywdzone doznały wielu cierpień psychicznych, na ich oczach doszło do zabójstwa. Nadto na wysokość nawiązki na rzecz Teresy T. miał wpływ fakt, iż na skutek zdarzenia śmierć poniosła osoba dla niej najbliższa, tj. mąż. Niewątpliwie jej sytuacja życiowa uległa znacznemu pogorszeniu.

 

Sąd Apelacyjny rozpozna apelację obrońcy oskarżonego.

 

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej....