Zabójstwo kolegi z pracy

            W dniu 13 kwietnia 2017r., godz. 9.00, s. IV Sąd Apelacyjny w Białymstoku rozpozna sprawę 40-letniego mężczyzny, którego prokurator oskarżył o zabójstwo  (sygn. akt II AKa 38/17).

 

            Z ustaleń faktycznych Sądu Okręgowego w Olsztynie wynika, że obaj mężczyźni zatrudnieni byli w tej samej firmie, oskarżony od dłuższego czasu, pokrzywdzony od dwóch miesięcy. Oskarżony w pracy cieszył się opinią dobrego fachowca, jednakże miał skłonności do podporządkowywania sobie innych pracowników, zwłaszcza młodszych lub słabszych psychicznie oraz do nadużywania alkoholu, pod wpływem którego często zachowywał się agresywnie i awanturniczo, stawał się niegrzeczny i opryskliwy nawet wobec pracodawcy.    Z kolei 55-letni pokrzywdzony miał skłonności do nadużywania alkoholu, niemniej jednak uchodził za osobę bardzo spokojną i niekonfliktową.

 

             Pracownicy firmy wykonywali w czerwcu 2016 r. prace montażowe w Dobrym Mieście i byli zakwaterowani w pensjonacie w miejscowości Klony. W dniu zdarzenia po zakończeniu pracy i zrobieniu zakupów przyjechali do pensjonatu, umyli się i zjedli obiad, niektórzy, w tym oskarżony i pokrzywdzony, pili alkohol. W pewnym momencie nietrzeźwy oskarżony z tego błahego powodu zaczął zachowywać się agresywnie, rzucał się w kierunku jednego z pracowników firmy z zaciśniętymi pięściami, grożąc w ten sposób pobiciem. Do eskalacji zajścia nie doszło na skutek interwencji właścicielki pensjonatu. Około godziny 21 był już widocznie pijany i agresywny. W korytarzu spotkał pokrzywdzonego, który nic do niego nie mówił i wchodził po schodach na górę. Gdy zdołał pokonać już kilka stopni oskarżony zaatakował go bez widocznej przyczyny, złapał z tyłu za ubranie i pociągnął w dół, po czym trzymając jedną ręką za ubranie zadał mu kilka ciosów pięścią i prawym łokciem w twarz. Pokrzywdzony prosił, żeby go zostawił, ale w ogóle nie bronił się, nie miał zresztą na to szans, gdyż oskarżony całkowicie dominował nad nim fizycznie. Po kolejnym ciosie pokrzywdzony osunął się na ziemię i leżał na wznak na plecach. Wówczas oskarżony zadał mu cios pięścią w twarz, kopał go w tułów i głowę, a następnie z bardzo dużą siłą zadał mu uderzenie nogą z góry w dolną część klatki piersiowej – górę brzucha, z rozpędu „przydeptując” pokrzywdzonego, który zaczął rzęzić i wywróciły mu się gałki oczne, tak że nie było widać źrenic.  Świadkiem zdarzenia był inny pracownik firmy, który nie reagował z obawy przed oskarżonym. Kiedy na miejscu pojawił się właściciel firmy, oskarżony wyjaśnił, że pokrzywdzony pod wpływem alkoholu spadł ze schodów. Pokrzywdzony został zaniesiony na piętro, gdzie pozostawiono go leżącego na ziemi.

            Hałasy zbudziły śpiącego w pokoju na górze innego pracownika firmy, który wyszedł na korytarz i zastał nieprzytomnego pokrzywdzonego, przy którym wówczas nikogo nie było. Zaczął udzielać mu pomocy i wołać pozostałych pracowników, ale początkowo nikt nie był zainteresowany, odpowiadali wręcz, że to ich nie obchodzi. Ostatecznie jednak pokrzywdzonego położono na łóżku i wezwano pogotowie, które przyjechało po ok. 30 min. Pokrzywdzonego przeniesiono na dół i umieszczono w samochodzie, co obserwowali niemal wszyscy obecni, w tym oskarżony. Karetka odjechała, po czym zaraz zatrzymała się, gdyż podjęto reanimację pokrzywdzonego. Oskarżony zachowywał się obojętnie i kilkukrotnie mówił o pokrzywdzonym „…niech zdycha, już pora na niego, inni też zdychają…”.  Po odjeździe karetki oskarżony powiedział wulgarnie do mężczyzny, który był świadkiem zajścia, że ma nikomu nie mówić o zdarzeniu (k. 42). 

           Tego samego wieczora do pensjonatu przyjechała Policja, powiadomiona o zgonie pokrzywdzonego, do którego doszło w karetce pogotowia. Na miejscu przesłuchano niektórych z obecnych, w tym mężczyznę, który widział zajście, jednak z obawy przed oskarżonym zataił on okoliczności związane z pobiciem pokrzywdzonego podając, że znalazł go już leżącego na podłodze przy schodach. Oskarżonego zatrzymano po 3 dniach.

              W ocenie Sądu Okręgowego zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazuje jednoznacznie, że oskarżony jest sprawcą spowodowania obrażeń ciała pokrzywdzonego, które spowodowały jego śmierć, czego oskarżony ostatecznie nawet nie negował i na rozprawie deklarował skruchę za dopuszczenie się tego czynu. Odnośnie przebiegu zdarzenia nie sposób w żadnej mierze przyjąć wyjaśnień oskarżonego, że doszło do bójki pomiędzy nim a pokrzywdzonym, w trakcie której upadli ze schodów, po czym nie zadawał pokrzywdzonemu żadnych uderzeń. Stoi to bowiem w całkowitej i rażącej sprzeczności zarówno do zeznań naocznego świadka, jak i treści opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej. W ocenie biegłego możliwość, aby stwierdzone obrażenia powstały na skutek upadku ze schodów należy zaś całkowicie wykluczyć. Rozległość stwierdzonego u pokrzywdzonego rozerwania krezki jelita była tak znaczna, że daje się porównać jedynie do przypadków występujących u ofiar wypadków komunikacyjnych, gdzie na ciało człowieka działają wielkie siły. Stan pokrzywdzonego nie pozostawiał najmniejszych wątpliwości, że doznał on ciężkich obrażeń ciała, był nieprzytomny, charczał i miał nienaturalnie wywrócone gałki oczne. Pomimo tego oskarżony okazał zupełną obojętność i nie podjął żadnych czynności zmierzających do udzielenia mu, czy chociażby wezwania pomocy. Co więcej, kiedy pomoc została wezwana przez inne osoby, w ich obecności wielokrotnie wypowiadał słowa wskazujące wprost, że liczył się ze śmiercią pokrzywdzonego i skutek ten nie tylko był mu całkowicie obojętny, ale wręcz otwarcie życzył mu śmierci. Sąd podkreślił, że nawet w praktyce sądowej rzadko spotyka się przypadki, aby sprawca równie wyraźnie i bezwzględnie manifestował swój aprobujący stosunek do możliwej śmierci pokrzywdzonego. Podobnego zachowania oskarżonego nie sposób w rezultacie oceniać inaczej, jak jedynie w kategoriach ewentualnego zamiaru zabójstwa (a wręcz na pograniczu wystąpienia zamiaru bezpośredniego), kwalifikując je jako przestępstwo z art. 148 § 1 k.k.

           Rozważywszy powyżej wskazane okoliczności sąd wymierzył oskarżonemu za ten czyn karę 15 lat pozbawienia wolności. Biorąc pod uwagę zalecenia zawarte w opinii psychiatrycznej sąd uznał przy tym za zasadne określić na podstawie art. 62 k.k., że wykonanie orzeczonej kary pozbawienia wolności powinno nastąpić w zakładzie karnym umożliwiającym odbywanie terapii w zakresie uzależnienia od alkoholu.

 

Wyrok w zakresie rozstrzygnięcia o karze zaskarżył prokurator, domagając się wymierzenia oskarżonemu kary 25 lat pozbawienia wolności. Natomiast obrońca oskarżonego wniósł o zakwalifikowanie zachowania oskarżonego jako czynu z art. 156 § 3 k.k. i wymierzenie mu odpowiednio łagodniejszej kary.

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej....